Pstrykam całkowicie amatorsko
Nikon D40 D5000 D200
N16-85 N35 N50 S10-20 S18-200



zBLOGowani.pl


Pisz swój dziennik w Internecie
wtorek, 29 września 2009

Idzie burza...


Zdarzyło się w Krakowie: we wrześniu 1931 roku – poziom wody w Wiśle wzrósł o ok. 4,5m. Wystąpiła groźba powodzi. Na polecenie magistratu zamknięto ruch na starym moście drewnianym łączącym Kraków z Podgórzem. W niższych częściach miasta, m.in. w budynku „Sokoła” i Drukarni Narodowej przy ul.Wolskiej, woda zalała piwnice i sutereny. 

Źródło: Kraków między wojnami – Czesław Brzoza, Towarzystwo Sympatyków Historii, Kraków 1998

poniedziałek, 28 września 2009

Ul. Gołębia


Zdarzyło się w Krakowie: …jedna z najstarszych ulic śródmieścia, znajdująca się częściowo na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej, w XV wieku po wyparciu Żydów z tej części miasta zajęta została głównie przez budynki uniwersyteckie (Collegium Minus, bursa Jeruzalem). W ciągu wieków nieco odmiennie kształtowała się historia nazw obu części dzisiejszej ulicy, przedzielonych ul.Wiślną. Część zachodnią, położoną pomiędzy ul.Wiślną a murem miejskim określano początkowo opisowo, jako ulicę ostatnią, ostatnią ku Wiśle – w związku z jej umiejscowieniem. Wkrótce pojawia się nazwa ulicy lub przecznicy Garncarskiej. Część tego kwartału zamieszkiwana była przez garncarzy. Około połowy XV wieku źródła notują po raz pierwszy nową, obecną nazwę: De platea Columbarum (łac. Columbus – ‘gołąb’). Przez około 100 lat obie nazwy, stara i nowa, koegzystują ze sobą. Część wschodnia, pomiędzy ul.Wiślną a Bracką, długo nie miała ustalonej nazwy; nazywano ją często zaułkiem lub przecznicą ul.Wiślnej. Nazwa ul. Gołębiej przeszła na całość ulicy w drugiej połowie XVIII wieku, ale jeszcze w XIX w. rozróżniano ul.Gołębią niższą (część zachodnia) i Gołębią wyższą (część wschodnia). Całą ulicę objęto oficjalnie jednolitą nazwą w 1881 roku. 

Źródło: Nazwy ulic Krakowa – Elżbieta Supranowicz, Instytut Języka Polskiego, PAN Kraków 1995

niedziela, 27 września 2009

O Krakowie pisali:

Zygmunt Nowakowski, List do Krakowa, 29 lipca 1953

Tęsknota? Ależ tak! Nie będę przed wami kłamał, przeciwnie, mówię szczerą prawdę przez radio, jak na świętej spowiedzi. Przekroczyłem normę tęsknoty o procent nie dający się obliczyć. Jestem jakby stachanowcem czy udarnikiem tęsknoty, i dziwić się temu nie można. Blisko czternaście lat poza Krakowem! Ja!!! Ja, który mógłbym przez jego ulice iść z zamkniętymi oczami i nie zbłądziłbym ani nie potknął się, bo przecie znam osobiście każdy kamień i jestem z nim „na ty”. Ale, żeby przypadkiem czegoś nie zapomnieć, robimy sobie często jakby powtórkę z Krakowa, po porządku wymieniając ulice, domy, pomniki, ba, nawet wszystkie szynki krakowskie. Gdy na wiosnę zakwitną kasztany w cudownie pięknych parkach londyńskich i gdy zacznie się sypać delikatny, różowy puch, stąpamy po nim, a wydaje się nam, że idziemy przez Planty.


Widok na Wisłę i most Dębnicki


Adam Polewka, wstęp do Igrców w Barbakanie, 1953

Kiedy ktoś wypowie słowa „Stary Kraków”, to wydaje się, że wszyscy rozumiemy, o co chodzi. Ta nazwa nie budzi pozornie żadnych wątpliwości i nieporozumień. A tymczasem jest całkiem inaczej. Rozmaici ludzie rozumieją bowiem przez określenie „Stary Kraków” różne sprawy, różne czasy i epoki. Często jednym tchem mówi się o Krakowie gotyku i renesansu i o krakowskim czarnożółtym kołtunie i kołtunie okresu międzywojennego, socjologicznych okazach, które wprawdzie już wymierają, ale swoją obyczajowość i swój sposób myślenia uporczywie usiłują przekazać w dziedzictwie nowym pokoleniom. Z tych przyczyn często przeciwstawia się „Stary Kraków” nowemu Krakowowi, miastu, którego dzielnicą sztandarową jest Nowa Huta.[…] W Nowej Hucie, w zakładach przemysłowych Krakowa, rosną nowi ludzie, ludzie epoki socjalizmu. Już dzisiaj silną falą zalewają ulice starego, pięknego miasta, spychając na drugi i trzeci plan wszechwładnego do niedawna kołtuna. Niknie on powoli, przepada jak śmiecie ulewą spłukane. Kraków staje się miastem socjalistycznym.


Przy ul. Gołębiej


Zygmunt Nowakowski, Kołtun czerwony, 23 czerwca 1955 

Chwalę Kraków, bo mam co chwalić, bo jestem krakowianinem, bo tutaj, w Londynie,  każdy dzień jest dla mnie Dniem Krakowa. Kocham Warszawę, Lwów i Wilno, kocham wszystko w Polsce, ale czy można mi się dziwić, że mając przed oczyma zawsze mapę całej Polski, widzę Kraków jako „państwa stolicę historyczną”?


Ul. Krakowska


Adam Polewka, Wieki i dni Krakowa, 1955 

Kiedy więc w „Dniach Krakowa” w Polsce Ludowej, w Polsce budującej socjalizm, stajemy wobec wieków Krakowa, nie można już, jak to robiono przed wojną, wypełniać programu tych dni tradycją bez wyboru, bezkrytycznym miłośnictwem wszystkiego, co ma na imię „przeszłość” Krakowa. Tradycje Krakowa – mimo istniejące jeszcze braki w badaniach historycznych – można i trzeba, z pietyzmem i odwagą zarazem – selekcjonować. Darujmy śmietnikowi historii tradycje jezuickiej reakcji, obskurantyzmu i fanatyzmu, tradycje czarno-żółtej lojalności kołtuna, hrabiego i biskupa „członka austriackiej Izby Panów”. W pobliże tego śmietnika wyrzuciła klasa robotnicza prawicowy socjalizm „wijący się jak bluszcz dokoła tronu Habsburgów”. Dołączamy do tej „kolekcji historycznej” faszyzm sanacyjny i oenerowski, narodową zdradę, uczczoną przez Hitlera honorową wartą przy krypcie Piłsudskiego.


Widok na ul. Straszewskiego


Zygmunt Nowakowski, Kołtun czerwony, 23 czerwca 1955 

Po krótkiej, ledwie tygodniowej przerwie, muszę wrócić do czwartkowej orki i zacząć pisać. Muszę, po prostu muszę! Dowiedziałem się, że Kraków to „śmietnik historii”, że Piłsudski był faszystą i dopuścił się „narodowej zdrady”, że pod Wawelem mieszkały tylko „kołtuny czarno-żółte”, że nad Wisłą szerzył się przez wiele długich lat obskurantyzm, fanatyzm i prawicowy socjalizm, który wił się „jak bluszcz dokoła tronu Habsburgów”. Jednym z najpiękniejszych momentów historii Krakowa jest pobyt Lenina, Stalina i Dzierżyńskiego. Takie to i podobne nowiny ogłosiło radio warszawskie ustami p.Adama Polewki, dnia 11 czerwca, inaugurując uroczyście „Dni Krakowa”. Zaiste, czy nie lepiej urządzić pod Wawelem „Dni Lenina”? Byłoby to zgodne i z historią, wykładaną obecnie w szkołach w Polsce, i z zasadą, którą wyznaje p.Polewka, mówiąc – z resztą niezbyt gramatycznie – że „nie można już, jak to robiono przed wojną, zająć postawę bezkrytycznego miłośnika wszystkiego, co ma na imię przeszłość Krakowa”. Przeczytałem te bzdury i zagrała we mnie stara dwunastnica, wzburzyła się żółć, zaczęła nawalać wątroba, krew buchnęła do łba. Radio Wolna Europa zażądało ode mnie, bym odpowiedział na gorąco, zaraz, błyskawicznie, co też ochotnie uczyniłem, a dzisiaj spróbuję rzecz ująć trochę szerzej i zarazem spokojniej, choć mi trudno zachować spokój, bo przecież urodziłem się i wychowałem w Krakowie, który p.Polewka zwie „śmietnikiem historii”. Kołtun, kołtun czerwony!


Widok na Wawel z ul. Kanoniczej


Adam Polewka, Kocham i nienawidzę, czerwiec 1955 

P.Nowakowski rozrzewnił się, rozpłakał w jednym ze swoich felietonów, marząc o dniu, w którym powróci do Krakowa i uklęknie na Rynku krakowskim i kamienie całować będzie… Nie on jeden tak się w mgle londyńskiej rozrzewnia. I nie on jeden marzy po tamtej stronie o tym, aby bomba wodorowa utorowała drogę do całowania stęsknionym emigrantom – ruin Krakowa i innych miast polskich. Swoista to tęsknota i swoista „miłość ojczyzny”… Marzenia o powrocie do ruin i zgliszcz – Polski. I ten bezczelny, cyniczny wrzask o „patriotyzmie”… O, jakże nienawidzę was, którzy modlicie się do niszczącego atomu i wodoru, i liżecie stopy fabrykantów śmierci i zagłady! Rozmawiam o was z murami i „żywymi kamieniami” Krakowa, których ruiny tak gorąco pragniecie opluć, oślinić „stęsknionym za ojczyzną” pocałunkiem. Patrzą na was mury Krakowa tym samym spojrzeniem nienawiści i pogardy, jakim spoglądały na hitlerowskich barbarzyńców! Do takich, jak wy, nie wyciągnie ramion stary Kraków, ten Kraków, który do serca przytulił i na wieki przygarnął radzieckich bohaterów, ludzi, którzy przynieśli mu życie i wolność. I będą o nich pamiętać na zawsze nie tylko Dni Krakowa, ale wieki Krakowa i Polski.


Ze spaceru na Wawel...


Zygmunt Nowakowski, Ob. Mrocheń, 6 września 1956 

Przykładów takich jest nie na kopy ale na setki, na tysiące, najbardziej jednak zdumiewa mnie to, że wali się także Kraków, miasto najbardziej reprezentacyjne, jeśli idzie o zabytki. W ciągu dwudziestolecia niepodległości Kraków, choć traktowany przez rząd jak kopciuszek, choć biedny, choć oszczędny albo nawet i skąpy, zdobył się na wspaniałe osiągnięcia. Postanowiono usunąć brzydkie, „wiedeńskie” wystawy sklepowe w starych ulicach i nagle oczom ukazały się prawdziwe cuda, których istnienia nikt z nas nie przeczuwał. Pod drewnianymi wystawami kryły się niebywałej piękności marmurowe portale, części fasad renesansowych, dekoracje ścienne, freski, figury itd. Jakże to wygląda dzisiaj, pod rządami Bierutów, Ochabów, i innych Mrochniów? „Ekspres Wieczorny” donosi: „Szczególnie zagrożone są niszczejące masowo freski i rzeźby dekoracyjne. 190 pięknych, starych portali, z których każdy jest perłą dla historyka sztuki, wykazuje z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, coraz znaczniejsze uszkodzenia. Nie mamy już ani jednej fasady z dawnymi tynkami i dekoracją malarską… Przy ul.św.Jana 20 rozsypuje się najpiękniejszy portal Krakowa i tylko patrzeć, kiedy figury pospadają na głowy przechodniów”. „Nie od razy Kraków zbudowano” – mówi przysłowie. Od razu chcą go zniszczyć – mówi rzeczywistość.

Źródło: Karolina Grodziska, Gdzie miasto zaczarowane – Księga cytatów o Krakowie, Wydawnictwo Znak Kraków 2003

Ganek przy oratorium Pawła Kaufmanna w kościele Mariackim - 1520 r.


Zdarzyło się w Krakowie:  w roku 1520 – w okresie budowy kaplicy Zygmuntowskiej, powstało ufundowane przez znanego „przemysłowca” Pawła Kaufmanna oratorium na piętrze południowej nawy kościoła Mariackiego w formie renesansowego chórku, który posiada od zewnątrz ganek, zawieszony na pięknych kroksztynach z akantami.

Źródło: Sztuka Krakowa – Tadeusz Dobrowolski, Wydawnictwo Literackie Kraków 1964

sobota, 26 września 2009

Z dzisiejszego spaceru - Most Kotlarski

Most Kotlarski


Zdarzyło się w Krakowie: Most Kotlarski w Krakowie na Wiśle wybudowany w 2001, łączy Grzegórzki z Zabłociem, ulicami Kotlarską i Podgórską. Wybudowany w ciągu "Trasy Kotlarskiej" na II Obwodnicy Krakowa usprawnił połączenie Podgórza ze Śródmieściem i odciążył ruch na ulicach Starowiślnej i Na Zjeździe oraz na Moście Powstańców Śląskich. Zaprojektowany przez Witolda Gawłowskiego przy współpracy z biurem architektonicznym MTWW, jest najdłuższym w Polsce mostem łukowym, nie posiadającym filarów na rzece. W roku 2001 był to 20 pod względem długości tego typu most świata. Jest też drugim co do szerokości mostem na Wiśle. Budowa mostu kosztowała 132,7 mln złotych. Wykonawcą był Mostostal Kraków S.A.

Źródło: http://pl.wikipedia.org

czwartek, 24 września 2009

Ul. św. Krzyża


Zdarzyło się w Krakowie: przebieg, jak i średniowieczne nazwy tej ulicy nie są pewne. Być może do niej odnoszą się zapiski z pierwszej połowy XIV wieku o domach położonych Bye deme heiligen Cruce; Pro domo… in platea circa sanctam Crucem. W drugiej połowie XIV wieku zaczęto ją nazywać przecznicą lub zaułkiem Rzeźniczym. W w. XVI-XVIII nazywano ją – jak i sąsiednią ul.św.Tomasza – ulicą Świnią, co wiązało się zapewne z zamieszkującymi tę część miasta rzeźnikami, a także sąsiedztwem targowiska i rzeźni miejskiej. W XIX w. ulica nie miała ustalonej nazwy, a jej poszczególne odcinki posiadały nazwy osobne, zmieniające się dość często: na początku wieku (1807) była to ul.Mikołajska (część pomiędzy ul.Mikołajską a Sienną) i ul.Różana (część pozostała), później przecznica Mikołajska, przecznica Różana (pomiędzy ul.Mikołajską a św.Tomasza) i przecznica św.Krzyża (od ul.św.Tomasza do kościoła św.Krzyża), zaś w drugiej połowie wieku – ul.św.Rocha (pomiędzy ul.Mikołajską i Sienną), ul.św.Krzyża i plac św.Krzyża. Nazwa ul.św.Rocha związana była z przytułkiem dla ubogich pod wezwaniem św.Rocha, który znajdował się na rogu ul.Siennej. Budynek ozdobiony był figurką św.Rocha. Nazwę dla całej ulicy na św.Krzyża ustalono w roku 1881; związana jest ona z położonym u jej północnego krańca kościołem, ufundowanym według tradycji przez biskupa krakowskiego Pełkę w l. 1186-1207. 

Źródło: Nazwy ulic Krakowa – Elżbieta Supranowicz, Instytut Języka Polskiego, PAN Kraków 1995

Ul. T. Kosciuszki

Ul. T. Kosciuszki


Zdarzyło się w Krakowie: ulica stanowiła ongiś część średniowiecznej drogi, prowadzącej do klasztoru Norbertanek. We wczesnym średniowieczu szlak ten wiódł bliżej brzegu Wisły, później przesunął się bardziej na północ. Jako bezimienna droga widnieje na planach z końca XVIII wieku. W latach 1849-1855 drogę przebudowano, ponieważ stanowiła dojazd do powstających wówczas fortyfikacji (Fort Kościuszko, szańce w rejonie kościoła św. Salwatora). Pod koniec XIX i na początku XX w. określano ją jako Drogę do Bielan. W momencie włączenia Półwsia do Krakowa nosiła już nazwę ul. T.Kościuszki (DRK 1909), umotywowaną tym, że stanowiła drogę z miasta na kopiec Kościuszki.

Źródło: Nazwy ulic Krakowa – Elżbieta Supranowicz, Instytut Języka Polskiego, PAN Kraków 1995

wtorek, 22 września 2009

Dworek Jana Matejki - ul. Wańkowicza 25

Dworek Jana Matejki - ul. Wańkowicza 25


Zdarzyło się w Krakowie: w 1876 roku Krzesławice zakupił Jan Matejko, przeznaczając na ten zakup pieniądze uzyskane ze sprzedaży „Batorego pod Pskowem”. Ponieważ pobliskie Bieńczyce dzierżawił brat artysty Zygmunt, stąd pomysł kupna leżących w sąsiedztwie  Krzesławic. Artysta odnowił i urządził niewielki sześciopokojowy dworek, a z boku dobudował letnią pracownię. Dworek ozdobił gankiem i otoczył kwiatami. Odtąd Krzesławice stały się letnią rezydencją Matejki. Dwór otaczał duży sad, w którym Matejko lubił wypoczywać.

Źródło: http://www.krzeslawice.republika.pl/

niedziela, 20 września 2009

Ul. Skałeczna

Ul. Skałeczna


Zdarzyło się w Krakowie: ul. Skałeczna – prowadząca na Skałkę droga, a później ulica, stanowiąca odgałęzienie szlaku solnego, powstała dużo wcześniej niż miasto Kazimierz, ponieważ kościół na Skałce istniał prawdopodobnie już w XI w. W XIV i XV w. ulica nie miała ustalonej nazwy. Określano ją często opisowo (In domibus plebani de Rumpella, In platea … eundo a monasterio s.Catharinae In Rumpella), czasem nazywano ją ulicą św.Katarzyny lub św.Stanisława. Do zmienności nazw przyczyniło się to, że w roku 1363 na rogu obecnych ulic Skałecznej i Augustiańskiej osiedlił się sprowadzony przez Kazimierza Wielkiego z Pragi zakon oo. Augustianów. Ich klasztor i kościół pod wezwaniem św.Katarzyny ukończony został w roku 1399. W wiekach XVI – XVIII ustala się nazwa na ul. św.Stanisława. Na początku XIX wieku spotykamy prawdopodobnie omyłkowo nazwę ul.Augustiańskiej, a w pierwszej połowie XIX stulecia pojawia się nazwa zbliżona do dzisiejszej – ul.Skałecka; w drugiej połowie pojawia się obecna nazwa. 

Źródło: Nazwy ulic Krakowa – Elżbieta Supranowicz, Instytut Języka Polskiego, PAN Kraków 1995

Ul. św. Tomasza


Zdarzyło się w Krakowie: ul. Św.Tomasza – wytyczona na podstawie planu lokacyjnego z roku 1257, ma niejasną i skomplikowaną historię swojej nazwy. Ulica do XIX wieku nie miała jednolitej ustalonej nazwy; dla poszczególnych jej części używano od XIV wieku różnych nazw. Część zachodnia, sięgająca pierwotnie do muru miejskiego, określana była na początku XIV w. jedynie opisowo: Hinder sente Stephane oraz In platea retro sanctum Stephanum. Nieco później nazywano ją ulicą Szpiglarską. Ponieważ w drugiej połowie XV wieku stopniowo przemieszczano Żydów z okolicy ulicy św.Anny, gdzie tworzyła się dzielnica uniwersytecka, przyległą część ulicy zaczęto nazywać ul. Żydowską. Zmiennych określeń używano dla środkowej części ulicy. Zaułek przy kościele św.Jana nazywano przecznicą św.Jana, a później ulicą Kącik. Część pomiędzy ul.Sławkowską a św.Jana to przecznica Sławkowska, a później ul.Wolbromska. Ostatnia nazwa wywodziła się stąd, że na początku XIX w. w miejscu dzisiejszego Grand Hotelu znajdowała się rezydencja Urszuli z Morsztynów Dębińskiej, starościny wolbromskiej, osoby znanej w ówczesnym Krakowie. Ostatnia część ulicy, położona pomiędzy ul.Floriańską a murem miejskim nosiła kolejno nazwy ul.Świniej, Świńskiej, a w XVIII i XIX wieku – Różanej. Nazwa ulicy Świniej wzięła się prawdopodobnie z położenia ulicy w kwartale rzeźniczym. Kwartał rzeźniczy zamieszkiwali również piwowarzy, co spowodowało pewne zamieszanie w nomenklaturze. Wskutek mylnego skojarzenia nazwy ze znanym w Krakowie piwem świdnickim (produkowanym na Śląsku), ulicę zaczęto nazywać Świdnicką.  Nazwa ulicy Różanej datuje się na XVIII wiek; używano tej nazwy do roku 1881.  W tym właśnie roku Rada Miejska postanowiła znieść nazwy poszczególnych odcinków ulicy i nadała całości nazwę ul.św.Tomasza. W 1955 roku ulicę przemianowano na ul.Ludwika Solskiego, ale już w roku 1990 przywrócono nazwę poprzednią. 

Źródło: Nazwy ulic Krakowa – Elżbieta Supranowicz, Instytut Języka Polskiego, PAN Kraków 1995

 
1 , 2 , 3