Pstrykam całkowicie amatorsko




zBLOGowani.pl


Pisz swój dziennik w Internecie
środa, 30 czerwca 2010

Krakowski Kazimierz


Wspomina Alfred Döblin: „Wchodzę – jest już po modlitwie – do starej synagogi. Kiedyś była tu biblioteka „cesarza Kazimierza”; przedtem na ulicy zauważyłem tablicę: Kazimierz siedzi jako anioł, starzy Żydzi z Torą dziękują mu za zgodę na osiedlenie się w Krakowie. W poliszu, przedsionku synagogi, wisi na ścianie łańcuch dla skazanych przez sędziego, rabina; pręgierz, pod którym byli opluwani […]. Jest tu stowarzyszenie „strażników poranka”; zbierają się bladym świtem, starzy mężczyźni. Rano, zanim ktoś wejdzie, trzykrotnie puka do drzwi; w nocy w szul [miejsce modlitwy] modlą się duchy. […]

Przechodzę przez szeroki rynek przed synagogą króla Kazimierza. Otaczają go zmurszałe domki. Jedna jego część ogrodzona jest murem i zamknięta. To stary cmentarz. Ludzie opowiadają sobie o stojącym tu kiedyś domu. Świętowano tam wesele, w piątek. Przeciągnęło się aż do świętego szabatu. Nagle wszystko zapadło się pod ziemię, cały dom weselny z parą nowożeńców i gośćmi. Mieszkał przy tym placu wielki rabin Remu, rabi Mojżesz Isserles. Jego domek jeszcze stoi, mieszkał w nim przed dwustu laty [w rzeczywistości w XVI wieku], leży na starym cmentarzu. Miał trzydzieści trzy lata, napisał trzydzieści trzy książki, umarł w lag-bojmer, trzydzieści trzy dni po święcie Szewout. […]

Smagany wiatrem chodzę po mrocznych, cichych, krętych uliczkach. Ulice getta w piątek wieczorem nagle wymierają. Prawie nie widać przechodniów. Nie przejeżdża żaden handlarz. Tramwaje elektryczne jeżdżą puste. Oświetlone okno przy oknie; siedzą wokół ojca za nakrytym stołem, przy świecach. On siedzi jak król, śpiewa.”


Krakowski Kazimierz


„Przez targi rybne, przez ulicę Ciemną idę na ulicę Estery, gdzie wyrasta przede mną wielka ortodoksyjna szkoła dla chłopców, „talmud-tora”. Chmary chłopców wybiegają z bramy; to wielki, stary dom. Nagle do bramy wskakują dwa rozszczekane psy; jakiś chłopiec przestraszony krzyczy: „Mamme, mamme”. Oprowadza mnie wyrośnięty młody człowiek z rudą brodą, przyłącza się kilku innych w długich surdutach. Siwowłosy osiłek jest chyba woźnym.

Staruszek ma dobrą, ojcowską twarz, zrzędliwą, mocno zaczerwienioną; jest bardzo tęgi. Białych plam wapna z murów, jakie tu wszyscy mają na plecach i rękawach, już nawet nie dostrzegam. […] Powolutku, spacerkiem wchodzi przed nami przez stare kamienne odrzwia.  I od razu widzę: ani śladu tego, co znam ze szkół na Zachodzie – drylu, surowego autorytetu; tu panuje powaga, ale inna, naturalna, patriarchalno – rodzinna. Stare drzwi wiszą na zawiasach w ścianie. Staruszek otwiera: „Tu na pewno jeszcze jacyś siedzą”. W środku jest klasa.

Tak, klasa. Więc na podwyższeniu króluje młody człowiek z długą brązową brodą, w okrągłej mycce; na małym pulpicie przed nim książka. Zaczyna się dziwny dialog między nim a chłopcem z ławki. Chłopcy siedzą wokół niego na ławeczkach. Nie prowadzą ze sobą dialogu, raczej śpiewają w duecie. Czasem wtrąca się sąsiad chłopca. Malec mruczy, potem dalej śpiewa. […] Wszyscy noszą piękne czarne jarmułki; błyszczą się jak wypolerowane; długie pejsy. Wstają, koniec lekcji, przebiegają koło nas do wyjścia. Niektórzy idą spokojnie, poważni. Jaki czarny, melancholijny połysk w ich oczach. I jeszcze jedna klasa, starsi chłopcy nad fragmentem Talmudu. Pomieszczenia oddzielone są tylko drewnianymi przepierzeniami; z prawa i lewa dochodzi mruczenie, mówienie jeden przez drugiego, śpiewna nauka. Ponad dziewięciuset uczniów w tym potężnym starym domu. Takiej szkoły jeszcze nie widziałem.”  

Źródło: Przewodnik literacki po Krakowie i województwie małopolskim – Ewa Zamorska-Przyłuska, [fragment: Podróż po Polsce (1926, pol.wyd.2000) Alfred Döblin], Wydawnictwo WAM 2010

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Hala K (postojowo - remontowa) w zespole zajezdni tramwaju normalnotorowego, wzniesiona w 1913 roku przez Krakowską Spółkę Tramwajową

Hala K (postojowo - remontowa) w zespole zajezdni tramwaju normalnotorowego, wzniesiona w 1913 roku przez Krakowską Spółkę Tramwajową na części ogrodów kanoników Regularnych Laterańskich, ul. św. Wawrzyńca. Zdjęcie zrobione w niedzielę 27 czerwca 2010 r. Remont…?


Zdarzyło się w Krakowie:...”W r.1888 uchwalono budowę dalszych linii tramwajowych, ale rzecz nie ruszyła z miejsca aż do r. 1896, kiedy to uruchomiono linię Rynek Główny – park Krakowski, biegnącą przez ul.Karmelicką. Okazało się wkrótce, że komunikacja tramwajowa jest bardzo pożyteczna i wymaga modernizacji. Dlatego też już od r. 1895 rozważano wprowadzenie tramwaju elektrycznego, przy czym skłaniano się początkowo do zastosowania wozów akumulatorowych, aby uniknąć szpecenia ulic wiszącymi przewodami. Po wielu dyskusjach i studiach, po pokonaniu licznych trudności formalnych i utworzeniu Krakowskiej Spółki Tramwajowej przystąpiono do elektryfikacji istniejących linii i budowy nowych. 16 marca 1901 r. nastąpiło uroczyste uruchomienie „kolei elektrycznej”, która rozporządzała własną elektrownią przy ul. Gazowej oraz nowymi wozami silnikowymi produkcji Sanockiej Fabryki Wagonów. W następnych latach prowadzono rozbudowę linii tramwajowych i urządzeń pomocniczych (wozownia przy ul. św.Wawrzyńca), zwiększano tabor. W 1910 r. tramwaje przewoziły dziennie ok. 20 tys. osób, co stanowiło tylko siódmą część ludności”.                              

Źródło: Dzieje Krakowa / Kraków w latach 1796 - 1918  – Tom 3 (fragment) – Janina Bieniarzówna, Jan M. Małecki , Wydawnictwo Literackie Kraków 1979

Jarmark Świętojański - 27 czerwca 2010


Jarmark Świętojański - 27 czerwca 2010


Kupcy, kuglarze, komedianci – królewski Kraków kramarzyć każą. Kują kosy kowale, każdy kunsztownie klepiąc. Kuchcą kuchciki i kucharze, kuszące kapłony, kaczki, kwaśnymi korniszonami komponując. Kompanija kapeluszami kłoni, ku konkretnym kobitkom, które kołowrotkami kręcą, kontemplując kabotyńskie konkury. Kokotki kokietują kulturalnych kawalerów. Każdy kram kusi kiesę – kup kawalerze kapelusz kolorowy, kuse kamasze, kobiecie kostium, kaftan, korale…

Kup kilka kufli – każdy kuternoga kompanem, każdy kloszard kontent…

                                                                                                             


Pokaz tańców z czasów średniowiecza

Jarmark Świętojański - niedziela 27 czerwca, pokaz tańców z czasów średniowiecza.

 

sobota, 26 czerwca 2010

 

Zdjęcia zrobione zostały dzisiaj na terenie lotniska Rakowice – Czyżyny, w czasie Małopolskiego Pikniku Lotniczego. Grupy rekonstrukcji historycznej prezentowały umundurowanie, uzbrojenie i pojazdy stosowane w czasie II wojny światowej.


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Małopolski Piknik Lotniczy – historyczne rekonstrukcje


Piknik Lotniczy - rekonstrukcje historyczne


Piknik Lotniczy - rekonstrukcje historyczne

 

 

Zdjęcia zrobione zostały dzisiaj na terenie lotniska Rakowice – Czyżyny, podczas VII Małopolskiego Pikniku Lotniczego.


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


VII Małopolski Piknik Lotniczy


Weekend w Krakowie: w dniach 26 - 27 czerwca już po raz siódmy na terenie Muzeum Lotnictwa Polskiego na historycznym lotnisku Rakowice – Czyżyny odbywa się Małopolski Piknik Lotniczy. 

http://www.pikniklotniczy.krakow.pl/

czwartek, 24 czerwca 2010

 

Wspomina Ferdynand Goetel: „Pamiętam w latach 1900 do 1904 jedno podwórko krakowskiej kamienicy otoczone gankami oficyn zamieszkałych przez biedotę drobnomieszczańską. Kamienica miała trzy piętra, a na każdym z nich królowały, na gankach zwłaszcza, nieznośne i awanturnicze chłopaczydła. „Andrusy”, jak mówił front kamienicy. Było tego z jaki dziesiątek, w jednym prawie wieku.[…]”


Ul. Starowiślna


„Starowiślna nie miała tyle wytwornych uroków, przemawiała jednak prawdą życia trudnego, przedsiębiorczego i pełnego tej wesołości, jaką daje widok z długiego ganku na zakazane przedmieście Grzegórzek, poprzez cudze sady kuszące do wypraw na cudze jabłka i gruszki. Nad dachami krążyły tu gołębie. Za ulicą Dietla ciągnął się poforteczny tor kolejowy, a za torem były bagienka, zwane przez andrusów chełpliwie „stawami”. Budnik kolejowy nazwiskiem Mróz wynajmował nam łódki, a zimą urządzał ślizgawkę za pięć centów – wstęp. Nie wiem, co było powodem, że nas, chłopców z niezbyt wykwintnej dzielnicy, i ze sfer towarzysko „nie bardzo”, zapisano nie do bliższego nam gimnazjum św.Jacka, lecz do św.Anny, na Groblach. […] Pomiędzy atmosferą klasy szkolnej na Groblach, a podwórkiem domu na Starowiślnej był dość wyraźny rozbrat.”  

Źródło: Przewodnik literacki po Krakowie i województwie małopolskim – Ewa Zamorska-Przyłuska, (fragment: Patrząc wstecz (1966) – F. Goetel). Wydawnictwo WAM 2010

wtorek, 22 czerwca 2010

 

Wspomina Jalu Kurek: „Mieszkanie służbowe, które zajmował ojciec przez czterdzieści jeden lat swej pracy w Zakładzie Chemicznym, zmieniało się czterokrotnie w obrębie tego samego budynku. Rodzice żyli nadal w orbicie własnych środowisk wiejskich, nie zżyci z nowym tłem. Rodziny paru innych woźnych mieszkających obok – Pytlów, Sołków, Gnojków – nie dopuszczane były do kręgu ściślejszych stosunków z nami. Rodzice więc i tu przedłużali swą chłopską wegetację, nie znajdując wspólnoty z nowymi przymusowymi sąsiadami. (…) Pierwsze mieszkanie - w którym się urodziłem – to ponury pokój w kącie podwórza. Jego niskie jedyne okno wychodziło na przeciwległą ślepą ścianę oficyny. Elektryczności tu jeszcze nie było, oświetlało się mieszkanie gazem. Lampy miały na palnikach osadzone koszulki siatkowe. Opodal okna, w rogu podwórza, stała przylepiona buda z desek nakryta tekturą i szmatami; to nasza spiżarnia. Chowaliśmy tam czasem kurę albo królika. Po podwórzu nierzadko chodziły szczury. Z drewnianą konewką maszerowało się po wodę w drugi kąt podwórza, tam były klozety oraz wodociąg i zlew. Ustęp trzeba było odwiedzać z płonącą świeczką lub z tzw. stoczkiem, czyli kijem, na który nawinięty był dokoła długi knot oblepiony woskiem. Środkiem podwórka biegła od rynny do zlewu struga brudnej deszczowej wody. Pod naszym oknem właśnie woda rozlewała się w bajorko, ponieważ podwórze nie było wybrukowane i tędy wiódł naturalny ściek. Tu doświadczałem jako dziecko pierwszych żeglarskich wzruszeń, puszczając po wodzie pudełka i drewienka; oto pierwsze zabawy dzieci robotniczych, zanim boso wyfruną na Planty.”


Reklama jednego z deweloperów


„Drugie z kolei przejściowe nasze mieszkanie mieściło się w tym samym pionie, lecz na pierwszym piętrze i było obszerniejsze. Pokój z kuchnią – pomyślcie! Wąska, ciemna kiszka, ale już dwie ubikacje, powód do dumy. Drewniane schody z gankiem, przylepione do ściany podwórza, mieszkanie zaś jakby przyczepione do klozetów (…). Tu już oczywiście mieliśmy dwie lampy gazowe, które jednak musiały rozjaśniać naszą powiększoną substancję mieszkalną prawie przez cały dzień. Stąd też oglądaliśmy jedyne przeciwległe okno (od „ruskiej” cerkwi), z którego dobywała się późnymi wieczorami owa jękliwa cytrzana muzyka, podnosząc jeszcze nieopisany smutek tego miejsca. Dźwięk jej brzmi po dziś dzień w moich uszach.” 

Fragmenty – Jalu Kurek Mój Kraków – Wydawnictwo Literackie, Kraków 1963

Na krakowskim Kazimierzu


Zdarzyło się w Krakowie: w roku 1839 –  przybyły z Wilna Prof.Fryderyk Hechel zakłada Towarzystwo Wstrzemięźliwości. Profesor jako pierwszy zwraca uwagę na zmiany, jakie zachodzą w mózgu notorycznych alkoholików. Wykazuje też, że kobiety upijają się szybciej od mężczyzn z powodu swojej struktury hormonalnej, a uzależnienie nabyte w czasie menopauzy pogrąża je w nałogu całkowicie. W 1842 roku wychodzi jego praca O pijaństwie i jego szkodliwych skutkach. Pod wpływem tej książki w Galicji powstają słynne „groby gorzałki”. Pragnący zerwać z nałogiem chłopi, za namową księży proboszczów, grzebią w mogiłach flaszki pełne okowity. Zdarzają się jednak przypadki „ekshumacji gorzałki w celach konsumpcyjnych”. Sam Profesor bywa w spelunkach oraz karczmach i często wydobywa z nich ofiary nałogu. Znane są jego wyrażane publicznie opinie, że alkohol jest powodem powszechnej nędzy. W swoich Dziennikach pisze: Smutną i bolesną razem jest rzeczą wyjść na ulice lub za miasto; w każdym prawie kącie leżą wynędzniałe kobiety i dzieci i o litość żebrzą, a na przechadzkach, czyli naszych Plantacjach, za miastem leżą co dziesięć kroków konający z głodu lub choroby i jękami swymi przechodzących przerażają…   

Na podstawie: Madame, wkładamy dziecko z powrotem! – Katarzyna Siwiec, Mieczysław Czuma, Leszek Mazan, Oficyna Wydawnicza Anabasis, Kraków 2009

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Życiowe wybory


Zdarzyło się w Krakowie: w czerwcu 1926 roku – „W godzinach wieczornych odbyło się zebranie legionistów. Tematem obrad była obsada najwyższych władz państwowych. W uchwalonej rezolucji składano hołd J. Piłsudskiemu, wyrażano radość z jego powrotu do czynnego życia państwowego, zobowiązywano się krzewić w życiu publicznym idee reprezentowane przez niego, podkreślano pełne zrozumienie motywów, dla których nie przyjął on godności prezydenta oraz zażądano natychmiastowego rozwiązania parlamentu i zmiany konstytucji w kierunku rozszerzenia uprawnień władzy prezydenckiej. W nowo wybranym prezydencie dostrzegano symbol czystości i moralności życia publicznego oraz rozumu państwowego ” 

Źródło: Kraków między wojnami  (fragment)– Czesław Brzoza, Towarzystwo Sympatyków Historii, Kraków 1998

czwartek, 17 czerwca 2010

Fortepian Karola Radziszewskiego - plac Wolnica


W ramach projektu Chopin w mieście –  na terenie miasta umieszczono sześć replik fortepianu marki Pleyel z 1847 roku. Oryginalny instrument znajduje się w muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kopie zobaczyć można na rondzie Mogilskim, placu Wszystkich Świętych, Rynku Głównym, alei Róż, placu Matejki i placu Wolnica. Repliki fortepianów oglądać można do końca roku. 

Źródło: http://www.chopinwmiescie.pl/

 
1 , 2 , 3