Pstrykam całkowicie amatorsko




zBLOGowani.pl

Flag Counter

Pisz swój dziennik w Internecie
niedziela, 28 marca 2010

Ulica Jagiellońska


Zdarzyło się w Krakowie: Ulica Jagiellońska – do XIX wieku nie miała ustalonej nazwy. Jak większość przecznic na terenie Starego Miasta określano ją opisowo jako - zaułek Żydowski, przecznica ulicy Żydowskiej. W związku z rozbiórką zabudowań, znajdujących się na obecnym placu Szczepańskim i powstawaniu placu – z początkiem XIX wieku ulica została skrócona o fragment między ul.Szczepańską a ul. św.Tomasza. 

Źródło: Nazwy ulic Krakowa – Elżbieta Supranowicz, Instytut Języka Polskiego, PAN Kraków 1995 

Wiosna


Zdarzyło się w Krakowie: 28 marca 1920 roku - w ujeżdżalni wojskowej przy ul. Zwierzynieckiej w Krakowie odbyły się zapasy atletyczne oraz pierwszy w Polsce mecz bokserski.                                   

Źródło: http://pl.wikipedia.org

środa, 24 marca 2010

 

Na południe od Krakowa: „Miastem, które król Kazimierz założył u progu swojego panowania i które sobie szczególnie upodobał, był nazwany imieniem monarchy Kazimierz, położony na południe, w pobliskim sąsiedztwie stołecznego Krakowa, na terenie z natury obronnym, otoczonym rozlewiskami Wisły i Wilgi. Tędy biegł, idący przez Kraków, główny trakt komunikacyjny północ-południe, przecinał wyspę, na której powstało królewskie miasto, i kierował się ku podnóżu skał w sąsiedztwie kościoła św.Benedykta. Podobnie jak wszystkie ważne zamierzenia monarchy, tak i fundację miasta Kazimierza cechowały duży rozmach, śmiałość koncepcji i dążenie do zapewnienia dogodnych warunków dalszego rozwoju.”


Ul. Krakowska


„Wiele przemawia za tym, że Kazimierz, miasto założone przez dwudziestokilkuletniego króla w dwa lata po jego wstąpieniu na tron, miał się stać ośrodkiem monarchii , symbolem nowych czasów, przejąć główną rolę w krakowskim zespole miejskim. Mieszczaństwo Krakowa było niezależne od króla, bardzo silne gospodarczo, reprezentowało w znacznym procencie żywioł cudzoziemski i mogło stanowić siłę polityczną niebezpieczną dla poczynań monarszych. Nie tak dawno jeszcze miały miejsce wrogie wystąpienia mieszczan przeciw Łokietkowi, Kazimierzowemu ojcu, które stały się powodem niełaski królewskiej. Nowe miasto, w zamierzeniu konkurencyjny dla Krakowa ośrodek handlu i rzemiosła, posiadało ludność w przeważającej mierze polską, która stanowiła przeciwwagę niemieckiego mieszczaństwa stolicy. Osadzenie zaś na jego terenie uniwersytetu (drugiego w Europie Środkowej) miało zapewnić Kazimierzowi supremację nad Krakowem. Losy Kazimierza potoczyły się inaczej, niż to przypuszczał jego królewski fundator.”


Ulica Bożego Ciała


Przy ulicy Meiselsa


„W XV wieku pojawiły się w Kazimierzu liczne budynki szlacheckie, a nawet magnackie. Napływ ludności w XIV stuleciu był dość duży. Między latami 1369 a 1401 osiedliły się 1263 osoby (…). Przybywali do miasta przeważnie Polacy, dużą grupę stanowili Ślązacy, niewielu było Niemców, zanotowano w księgach miejskich nawet dwóch Włochów z Florencji, tkaczy. W 1378 roku obywatelem został jakiś „Urbanus pictor”, pierwszy znany w Kazimierzu artysta malarz. W XV wieku w Kazimierzu przebywały tylko dwie rodziny żydowskie (…). Przeniesienie większości krakowskich Żydów na Kazimierz, według Miechowity, nastąpiło w roku 1492. Wtedy to: nastąpił około końca lipca straszny pożar Krakowa, który wybuchnął w domu narożnym koło bramy Szewskiej, a który bardzo dużą część miasta, leżącą od północy i zachodu słońca, z dachami wież i murów oraz kościołów, niespodziewanie spalił. […] Podówczas pomieszczenia Żydów, którzy dotąd oddzielnie  w mieście mieszkali […], przeniesiono do Kazimierza […] na miejsce, które Kazimierz Wielki przeznaczył niegdyś na wszechnicę. […] Tu zakupili wkrótce od magistratu kazimierskiego dużą część […] miasta.”


Ulica Jozefa


„Liczba Żydów powiększała się szybko wskutek imigracji z Czech i Moraw, skąd uchodzili przed ciągłymi prześladowaniami. Pomiędzy nowo przybyłymi a polskimi doszło niebawem do ostrych sporów na tle religijnym (…) Obok czesko-niemieckich przybyli do Kazimierza także Żydzi włoscy i hiszpańscy (…). Spory stały się zapewne przyczyną niemal równoczesnego powstania w drugiej połowie XVI wieku aż trzech synagog. (…) Stosunki miasta Kazimierza z początkowo niewielkim osiedlem żydowskim normowały układy z 1494 i 1533 roku zawarte między radą kazimierską a seniorami Żydów. Niestety, obie te umowy zaginęły. Z późniejszych paktów wiemy tylko, że umowa z 1533 roku oddawała Żydom część miasta na zamieszkanie, a na cmentarz przeznaczono teren koło folwarku miejskiego za murami obronnymi.”


Ulica Jakuba


„Pierwotny obszar osiedla żydowskiego był niewielki, ale i dawna dzielnica żydowska w Krakowie mieściła się między wylotami ulic Gołębiej i św.Anny, a murem miejskim, a więc powierzchnie obu osiedli były zbliżone. Liczba Żydów wskutek imigracji znacznie wzrosła po 1533 roku. Obliczono, że w 1578 roku mieszkało w getcie 2060 osób, a w latach 1590-1640 w przybliżeniu około 4500. Powiększenie dzielnicy żydowskiej przez zakup kilku parcel przy cmentarzu kościelnym i ulicy św.Wawrzyńca w 1583 roku niewiele zmniejszyło ciasnotę i Żydzi zaczęli usilnie starać się o rozszerzenie granic swojego miasta. Prawdopodobnie zachęceni wysokimi cenami płaconymi za parcele, mieszczanie i szlachta mieszkający w sąsiedztwie getta poparli ich zamierzenia. Dnia 22 listopada 1607 roku kazała rada kazimierska ogłosić w trzech bożnicach, że odstępuje od dotychczasowych umów na wieczne czasy i dozwala na zakup „pustych placów, które są miasta Kazimierskiego także, i dworce J. Mości Pana Jordanowego […] począwszy od bramy Glinianej aż do miasta żydowskiego”. Oczywiście wykup domów nie nastąpił natychmiast.”


Ulica Szeroka


Na ulicy Szerokiej


„Miasto żydowskie od reszty Kazimierza oddzielono wysokim murem. Część muru od kościoła św.Wawrzyńca do ulicy Sukienników wykonano w 1627 roku na polecenie Marcina Kłoczyńskiego, przełożonego klasztoru kanoników regularnych (…). Mur ten zachował się w większych fragmentach w podwórcu domu przy ulicy Dajwór 21, a jego relikty można znaleźć też w kilku domach, np. przy ulicy Bartosza 1 oraz Wąskiej 12. Stąd przebiegał wzdłuż dawnej ulicy Wąskiej aż do ulicy Sukienników, gdzie znajdowała się główna brama (obok domu przy obecnej ulicy Józefa 36). Przez mniejszą bramę wchodziło się w ulicę Jakuba (Kierków) do drugiej dzielnicy getta, noszącej nazwę Libuszhof, od posiadłości jakiegoś Libe (Lajbusa). Mur getta biegł dalej przy dzisiejszej ulicy Józefa aż do domu oznaczonego nr.22, w którego podwórzu znajdujemy również drobny fragment, i dalej łamaną linią, zrazu równolegle do obecnej ulicy Estery, przez plac Nowy, obok którego stykał się z murem obronnym. W tych granicach zamknęło się życie Żydów kazimierskich aż do początku XIX wieku.”

Źródło: Miasto Kazimierz pod Krakowem  (fragmenty) – Stefan Świszczowski, Wydawnictwo Literackie Kraków 1981


Krakowski Kazimierz - okolice placu Nowego


niedziela, 21 marca 2010

Wracając spod Hali Targowej


W stronę Małego Rynku


Mały Rynek


I Planty - na wysokości ulicy Gołębiej


Zdarzyło się w Krakowie:  „Jedną z osobliwości Krakowa, której zazdroszczą nam wszystkie polskie miasta, są Planty – piękny park otaczający zielonym pierścieniem Stare Miasto. Niejedna opowieść o Plantach zaczyna się od tego, że kiedyś tuż za murami miejskimi znajdowały się rumowiska pełne błota, że składano tu śmieci z całego Miasta. Dopiero dzielne poczynania rajców miejskich sprawić miały, że powstał wokół Miasta park publiczny zwany Plantami. Bo to niby plantowano, czyli wyrównywano te góry śmieci. Studiując uważnie Plan Kołłątajowski z 1785 r. można jednak wywnioskować, że nie było tak źle. Na przykład przestrzeń między murami w rejonie kościoła Reformatów zajęta była przez starannie utrzymane ogrody, kręgielnie, piwiarnie. Z kolei między ul.Floriańską i Sławkowską znajdowała się doskonale utrzymana, wybrukowana fosa. Od ul.Floriańskiej do ul.Mikołajskiej teren zajmowały ogródki działkowe – jak byśmy je dzisiaj nazwali. Dalej był Celestat, czyli strzelnica Bractwa Kurkowego. Jednak im bliżej Wawelu (i to także od strony ul.Kanoniczej) było błoto i śmieci, ale jak wiemy – w tych okolicach nie brakowało dawniej bagnisk i stawów."

Źródło: Osobliwości Krakowa – Jan Adamczewski, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986

sobota, 20 marca 2010

VIII Bieg Marzanny


VIII Bieg Marzanny – bieg zorganizował Krakowski Klub Biegacza Dystans. Uczestnicy okrążyli krakowskie błonia… sześć razy. Wcześniej na pożegnanie zimy tradycyjnie utopiono Marzannę…


VIII Bieg Marzanny

 

czwartek, 18 marca 2010

Basztowa - Pawia

Ul. Basztowa - Hotel Polonia.


Pisali o Krakowie: … „Patrzę na zegarek, jest godzina 17-ta. Mam więc jeszcze dwie godziny czasu, ażeby ze sobą coś zrobić. Co, tego jeszcze nie wiem. Nie mam tu bliskich, zresztą i kompromitować nikogo nie chcę, do hotelu zajechać także nie można, zresztą na pewno zajęte przez Niemców. Idę więc do miasta, prosto przed siebie. (…) Mijam Basztową, przecinam Planty, parę kropel wilgotnych kapie mi ze starych drzew za kołnierz, mglisto, ale pomimo to asfalt pod Barbakanem lśni od mokrości jak dawniej, mijam Floriańską bramę… stoi Kraków, stary kochany Kraków. Idę dalej, wszystko takie znane i swojskie. Niemców nie widać, cisza i spokój.” 

Gen. Klemens Rudnicki, Na polskim szlaku (Wspomnienia z lat 1939-1947), listopad 1939. 

Źródło: „Gdzie miasto zaczarowane” Księga cytatów o Krakowie  –  Karolina Grodziska, Wydawnictwo Znak, Kraków 2003

niedziela, 14 marca 2010

Plac Bohaterów Getta


Zdarzyło się w Krakowie: „Nadeszła niedziela 14 marca 1943 roku. Od świtu ściągały na plac Zgody tłumy ludzi wypędzonych z mieszkań. O godzinie 8 przybyli SS-Sturmbannführer Hasse i Amon Goeth; w ulice wkroczyły kompanie SS i “czarnych”. Zebranym na placu ludziom rozkazano odłożyć bagaż, po czym OD-mani przystąpili do formowania oddzielnych grup mężczyzn, starców, kobiet i dzieci, do których dołączyły wkrótce dzieci starsze przyprowadzone z dziedzińca. W pewnej chwili w bezwolny, struchlały tłum uderzyło rozjuszone żołdactwo. Padły pierwsze strzały i pierwsi zabici. Wkrótce całe getto huczało od wystrzałów. Mordowano metodycznie, według ustalonego z góry planu. Dzieci najmłodsze, dowiezione z dziedzińca platformami, wymordowano w sieni tzw. „Domu Pietrzaków” przy ulicy Nadwiślańskiej. Tutaj poniosły śmierć również dzieci doprowadzone na miejsce kaźni z placu Zgody. Starców obojga płci rozstrzeliwano w sieniach i na podwórzach domów w rejonie placu Zgody i ulicy Wita Stwosza. Najliczniejsze ofiary padły na placu i na ulicach w czasie rozpaczliwej ucieczki.

(…) Setki trupów zalegające ulice, kałuże krwi, ślady pocisków świecące białymi plamami na frontach kamienic i chaos porzuconych bagaży składały się na przejmujący grozą obraz opustoszałej dzielnicy.” 

Źródło: fragment Zlikwidować na miejscu – Roman Kiełkowski, Wydawnictwo Literackie Kraków 1981

sobota, 13 marca 2010

W Ogrodzie Botanicznym

W Ogrodzie Botanicznym


Zdarzyło się w Krakowie: ”Muzeum najstarszego w Polsce Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (założonego w 1783 r.) związane jest ściśle z działalnością naukową i dydaktyczną krakowskiego ośrodka botanicznego. Zbiory zaczęto gromadzić pod koniec XVIII w. i w XIX i XX w. systematycznie je wzbogacano. W XX w. wiele okazów zgromadzono dzięki inicjatywie dyrektora Ogrodu Władysława Szafera (1886-1970), który urządził niewielką wystawę dydaktyczną dla studentów. Stała ekspozycja dla publiczności na parterze Collegium Śniadeckiego UJ (w dawnym mieszkaniu służbowym W.Szafera) została otwarta w 1983 r., z okazji 200-lecia Ogrodu Botanicznego. W 1994 r. w obrębie Ogrodu Botanicznego UJ utworzono osobną jednostkę: Muzeum Botaniczne i Pracownię Historii Botaniki im. J.Dyakowskiej, nazwaną dla upamiętnienia działalności Jadwigi Dyakowskiej (1905-1922), profesora UJ, paleobotanika i historyka botaniki. Obok dokumentacji i popularyzacji, Muzeum, jako jedna z nielicznych w świecie placówek, prowadzi badania nad historią botaniki.” 

Źródło: ulotka informacyjna Muzeum Botanicznego – Ogród Botaniczny, Instytut Botaniki UJ Kraków

czwartek, 11 marca 2010

Czekając na wiosnę


Zdarzyło się w Krakowie: w marcu1931 roku – 1 $ kosztował 8,89 – 8,91zł. 

Na podstawie: Kraków między wojnami – Czesław Brzoza, Towarzystwo Sympatyków Historii, Kraków 1998

 

W ostatniej ćwierci wieku XIX Kraków zaczął przekształcać się w nowoczesne miasto. Co prawda zarobki były tu stosunkowo niskie, a koszty utrzymania wysokie. Szczególnie drogie były mieszkania – miasto było otoczone wieńcem fortyfikacji, co hamowało rozwój budowlany. Droga była również żywność, obłożona podatkiem pośrednim – akcyzą. Sytuacja wywołała reakcję pracowników fizycznych i niższych urzędników, którzy szukali dróg zapobieżenia drożyźnie. Receptą było zrzeszanie się w ramach spółdzielni. Naturalna potrzeba poprawy warunków materialnych spowodowała powstawanie spółdzielni o profilu głównie spożywczym. Krakowskie Stowarzyszenie Konsumpcyjne Urzędników założone w sierpniu 1866 roku po rozpoczęciu działalności, zaczęło sprzedawanie członkom pieczywa pszennego i żytniego po cenach o 20% niższych od cen targowych. Według statutu celem tego stowarzyszenia było: „zakupno i dostarczanie członkom i uczestnikom przedmiotów domowego gospodarstwa po cenach najumiarkowańszych i w dobrych gatunkach”. Stowarzyszenie to, jak i wiele innych „spółdzielni” miało jednak krótki żywot. W trzech punktach miasta: w Sukiennicach, przy placu Szczepańskim i przy ul. Szczepańskiej – sprzedawano świeże pieczywo z piekarni Franciszka Scheurycha i to dwa razy dziennie. W październiku otwarto sklep z towarami spożywczymi i korzennymi. Mieścił się on w kamienicy Pod Trzema Lipkami przy ul.Mikołajskiej (nr 16). Sprzedawano tam cukier, mąkę, kaszę, świece, krochmal i inne towary, których asortyment stale rozszerzano. Na pozór doskonale rozwijająca się działalność natrafiła jednak na rozmaite trudności, zarówno gospodarcze jak i społeczno-polityczne. Na kilkadziesiąt lat rozwój spółdzielczości został zahamowany. Tłumaczyć to można słabością ekonomiczną miasta i różnymi innymi czynnikami. Podobną tendencję obserwujemy w całej Polsce.

Z początkiem XX wieku można zaobserwować powrót do wskrzeszenia działalności na zasadzie spółdzielni. Pierwsza Krakowska Spółdzielnia Spożywcza, Związek Katolickich Stowarzyszeń Rzemieślniczych i Robotników, Pierwsza Chrześcijańska Spółka Spożywcza w Krakowie – celem tych wszystkich (jak i innych) spółdzielni było dostarczenie swoim członkom artykułów spożywczych po niskich cenach. Ceny takie uzyskiwano poprzez sprowadzanie artykułów wprost od producentów lub uzyskiwanie ich z własnych wytwórni. Powstawać zaczęły spółdzielnie o innych, niż spożywcze profilach. W 1910 roku Związek Stowarzyszeń Zarobkowych i Gospodarczych wymienia już 44 spółdzielnie samych spożywców w Galicji. Jedna z największych – Spółka Spożywcza w roku 1912 ogłasza upadłość. Powodem jest brak fachowców, brak odpowiedniej kontroli i … intrygi wewnątrz zarządu.


Widok z kopca Kościuszki

Kraków - widok z kopca T. Kościuszki


A współcześnie? Spółdzielnie przetrwały. I to często w dobrej kondycji. Od stuleci ludzie usiłowali wspólnie realizować to, co w pojedynkę było niemożliwe. Organizowali się, by razem pracować, pomagać sobie wzajemnie i ryzykować wspólną działalnością. I pomimo tego, że nowe elity polityczne wykazują powszechny brak zrozumienia dla istoty spółdzielczego systemu gospodarowania, spółdzielnie – te rozumnie zarządzane – funkcjonują. Spółdzielczość w dniu dzisiejszym zostaje często sprowadzona do czystego biznesu – co tak naprawdę jest sprzeczne z jej istotą i zasadami. Spółdzielczość stanowi obecnie komponent społeczeństwa obywatelskiego i przyczynia się do budowy państwa przyjaznego dla ludzi, stanowiąc równocześnie szansę dla społecznej i zawodowej aktywności ich członków. Spółdzielnie dają również większe poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Niestety są łatwym polem dla wszelakiej maści hochsztaplerów i karierowiczów, co ułatwia nomen omen sama struktura wyborów do rad nadzorczych czy zarządów, które często w imię własnych interesów dążą do zmiany formy własności, tłumacząc to tym, że już sama idea spółdzielczości jest przestarzała i nie do utrzymania. Chciwość i żądza władzy – towarzyszy człowiekowi od zarania. A spółdzielczość ma się dobrze i niech tak zostanie. To odpowiedź na zagrożenia egoistycznej ekonomii kapitalizmu. Spółdzielnie pracują na rzecz swoich członków i są partnerem dla samorządów lokalnych. Zasada jeden członek, jeden głos wymaga dialogu i rozumienia racji innych, a decyzje podejmowane są w sposób demokratyczny. Zasada zaś otwartego członkostwa wyklucza jakąkolwiek dyskryminację z powodu różnicy społecznej, politycznej, rasowej, religijnej czy też płci.


Widok z kopca Kościuszki

Kraków - widok z kopca T. Kościuszki

 

 
1 , 2