Pstrykam całkowicie amatorsko
Nikon D40 D5000 D200
N16-85 N35 N50 S10-20 S18-200



zBLOGowani.pl


Pisz swój dziennik w Internecie
niedziela, 30 stycznia 2011
niedziela, 23 stycznia 2011

...czyli jak wyzwolono Kraków.

Zdarzyło się w Krakowie:19.I. Walka o Kraków jeszcze się nie skończyła, bo Niemcy odpędzeni 10 km za Wisłę – strzelają gdzieś od strony Wieliczki. Kanonada bomb i strzałów armatnich trwa ciągle. Noc przesiedzieli ludzie przeważnie w schronie, a i teraz chodzenie po ulicach niezbyt bezpieczne z powodu padających odłamków i strzałów. Wyszedłem przypatrzeć się jak ul. Długą ciągną tanki, armaty i pojedyncze grupy żołnierzy, przeważnie młodych chłopców, choć widziałem i siwowłosych także i kobiety. Idą swobodnie i niefrasobliwie, co tak odbija od pruskiego drylu. Ponieważ miasto jest bezpańskie i bez żadnej władzy, więc ludek rabuje na potęgę – lokale po Niemcach, sklepy. Podobno Sukiennice całe obrabowane. Tu i ówdzie widać pożary. (…)W południe obszedłem już kawał miasta. W jakimż smutnym stanie Rynek i ulice. Wiele domów zbombardowanych i poniszczonych (…). Handle, zwłaszcza niem., porabowane, gruzy i kupy szkła. Pałac Larischa i Magt. częściowo zdewastowane. Obeszliśmy z naczel. Grabowskim sale Prezydium porzucone przez Niemców.

Za chwilę zjawił się tam generał rosyjski ze sztabowcami z którymi rozmawialiśmy. Komenda Czerw. Armii. (gen. Koniew) rozlepiła dwa afiszki, jeden o oddawaniu aparatów radiowych i chwytaniu szpiegów, drugi iż wszelkie mobilizowania dopuszczone tylko za zezwoleniem Komendy czerw. Armii. (…) Ciężka artyleria bolszew. sunie wciąż przez miasto. (…) Wkraczamy w nową przyszłość, jaką będzie ona i stosunki społeczne i ekonomiczne czas pokaże.” – tak w styczniu 1945 roku wspominał wyzwalanie Krakowa Edward Kubalski.*


Grupy rekonstrukcyjne - Małopolski Piknik Lotniczy 2010


Marszałek ZSRR Iwan Koniew wspomina ten czas w swojej książce Czterdziesty piąty:

„Dzięki umiejętnym działaniom wojsk Korownikowa, Kuroczkina i Połubojarowa to stare i jedno z najpiękniejszych miast Polski zostało zdobyte całe i nie zniszczone. (…) Nawiasem mówiąc, faszyści założyli w mieście min więcej, niż potrzeba: pod wszystkimi głównymi urządzeniami, pod wieloma budynkami zabytkowymi. Ale wysadzić ich już nie zdołali. Nie zdążyły również wybuchnąć miny z zapalnikami zegarowymi. W ciągu pierwszych dni saperzy armii I Frontu pracowali dosłownie bez wytchnienia. (…) Z ciekawością oglądaliśmy to, co dało się zobaczyć przez okno samochodu, ale niestety nie mogliśmy się zatrzymać, aby obejrzeć osobliwości Krakowa. Droga była każda minuta. Czekała nas nowa operacja: zdobycie zagłębia Śląska…” **


Grupy rekonstrukcyjne - Małopolski Piknik Lotniczy 2010


Legenda o wspaniałym manewrze marszałka Koniewa, który miał ocalić miasto funkcjonowała kilkadziesiąt lat, a podsycana przez aparat propagandowy miała cementować przyjaźń polsko – radziecką. Owszem, Niemcy podłożyli ładunki wybuchowe pod obiektami ważnymi ze względów militarnych, takimi jak: gazownia, elektrownia czy mosty. Minowali również przedpola miasta. Na dzień przed wejściem Rosjan do Krakowa, Hans Frank opuścił miasto. Na ostatnim posiedzeniu rządu GG miał powiedzieć, że „Kraków – stare niemieckie miasto – nigdy nie może być dla Niemców stracony”. Więc do czego mieliby Niemcy wrócić, jeśli wcześniej wysadzono by całe miasto w powietrze? W rezultacie okazało się, że nie były zaminowane ani zamek królewski, ani katedra wawelska czy też groby królewskie. Nie zaminowano również Rynku ani zabytków Śródmieścia. Nakręcony w 1976 roku propagandowy film Jana Łomnickiego „Ocalić miasto” sugerował inaczej. Oprócz filmu i kilku książek popularyzujących kłamstwo krakowskie w Polsce (m.in. Manewr który ocalił Kraków), w samym ZSRR publikowano wspomnienia wojenne podtrzymujące mit cudownego manewru. Jak w rzeczywistości wyglądało wyzwolenie Krakowa? Zachowanie wyzwolicieli budziło przerażenie; powszechna grabież, mordowanie cywilów i zbiorowe gwałty na kobietach, nie mówiąc już o losach krakowskich żołnierzy AK. Propaganda mówiła o radosnych powitaniach i wdzięczności… Sam pamiętam przekazywane przez lata wspomnienia poprzedniego pokolenia o gwałtach na kobietach dokonywanych przez czerwonoarmistów w okolicy Dworca Głównego, a konkretnie dzisiejszego placu Jana Nowaka – Jeziorańskiego. Taki stosunek radzieckich żołnierzy do wyzwalanych terenów i ludności tam zamieszkującej był powszechny.


Grupy rekonstrukcyjne - Małopolski Piknik Lotniczy 2010


Niedawno, o ile pamiętam „Polityka” (a za nią inne gazety) ujawniła treść wydobytego z archiwów listu Władysława Gomułki do Stalina dotyczącego zachowania się żołnierzy Armii Radzieckiej w Polsce. List datowany jest na 1 września 1945 roku. Do dzisiaj nie wiadomo czy został wysłany…

„ (…) Biuro Polityczne uważa, że tak ze względów ogólnopolitycznych, jak też z uwagi na gospodarczą sytuację, w jakiej znajduje się Polska, należy:

1. Bezwzględnie zakazać oddziałom Armii Czerwonej dalszego zabierania bydła, koni, nierogacizny oraz zboża z gospodarstw rolnych znajdujących się w Polsce.(…)

2. Bezwzględnie zakazać dalszych demontaży jakichkolwiek przedsiębiorstw na terenie Polski.

3. Zakazać dalszego wywozu wszelkiego mienia pochodzącego z Polski w jej nowych granicach, poza zdemontowanymi maszynami, które dotychczas nie zostały wywiezione i poza zdobycznym sprzętem wojskowym.

(...) 

6. Przeprowadzić energiczną walkę z maruderstwem i publikować wyroki sądów wojskowych na maruderów, szczególnie zaś zwrócić uwagę na pociągi osobowe.

    Otrzymujemy stale meldunki o zabieraniu chłopom – osadnikom ich dobytku, który często przywieźli oni na ziemie zachodnie ze Zw. Radzieckiego lub centralnych terenów Polski. Jeszcze zabiera się i wywozi maszyny rolnicze z małych i wielkich gospodarstw oraz różny inny sprzęt, znajdujący się na wsi i w mieście. Jeszcze mają miejsce dzikie demontaże z nikim nie uzgodnione. (…) Na tle różnych nieprawnych rekwizycji, przeprowadzanych przez Armię Czerwoną, dochodzi często do ostrych starć słownych między organami administracji polskiej a żołnierzami i oficerami Armii Czerwonej, przy czym miały już miejsce fakty starć zbrojnych, rezultatem których są zabici i ranni żołnierze polscy i sowieccy. (…)

Prócz tego grasują bardzo liczni maruderzy i różni bandyci, zwłaszcza na ziemiach poniemieckich. Częste są wypadki morderstw przy stawianiu najmniejszego oporu rabowanej ofiary. Weszło już w system rabowanie podróżnych w pociągach, a nawet i na stacjach przez mniejsze lub większe grupy żołnierzy – maruderów. Często w biały dzień wydzierają oni walizki podróżnym wprost z rąk.  Gwałcenie kobiet jest stałym zjawiskiem. (…)  Wszystko to rodzi stan zapalny i nienawiść nie tylko do maruderów, lecz w ogóle do Armii Czerwonej. (…)”


Grupy rekonstrukcyjne - Małopolski Piknik Lotniczy 2010


Źródła: *Niemcy w Krakowie / Dziennik 1.IX.1939 – 18.I.1945 (fragment) – Edward Kubalski, Wydawnictwo Austeria – Kraków · Budapeszt 2010, ** Manewr który ocalił Kraków (fragment) – Ryszard Sławecki, Wydawnictwo Literackie Kraków 1975, oparłem się również na artykule: Kłamstwo krakowskie 1945 / Tematy na Piątek – Andrzej Karocki – Gazeta Wyborcza / Magazyn Krakowski 14 stycznia 2011. Zdjęcia zostały zrobione na terenie lotniska Rakowice – Czyżyny podczas Małopolskiego Pikniku Lotniczego w czerwcu 2010 roku. Grupy rekonstrukcyjne prezentowały umundurowanie i uzbrojenie stosowane w czasie II wojny światowej.


Grupy rekonstrukcyjne - Małopolski Piknik Lotniczy 2010

czwartek, 06 stycznia 2011

W dużej mierze popularność tego święta zawdzięczamy Janowi z Hildesheimu i jego „Historii Trzech Króli” z II poł. XIV w. Prawdopodobnie najstarszym przedstawieniem pokłonu Trzech Króli jest wizerunek z katakumb Pryscylli pochodzący z III w. Jednak najbardziej znany opis pokłonu Trzech Króli zawarty jest w Biblii, gdzie Mateusz Ewangelista (Mt 2, 1–12), informuje o ukazaniu się Mędrcom ze Wschodu cudownej gwiazdy, która przyprowadziła ich do Jerozolimy, gdzie szukali nowo narodzonego króla żydowskiego. Stamtąd Herod skierował Magów do Betlejem, gdyż zgodnie z przepowiednią proroka Micheasza, tam miał się narodzić przyszły król. W dalszej drodze towarzyszyła im wspomniana wcześniej gwiazda, która po przybyciu do Betlejem, zatrzymała się nad miejscem, gdzie znajdowało się Dziecię. Wówczas – jak podaje Mateusz – „weszli do domu (...); upadli na twarz i oddali Mu pokłon”,  i ofiarowali mirrę, kadzidło i złoto.

Trzej Królowie na Rynku Głównym

Trzej Królowie na Rynku Głównym.


Kolędnicy na Rynku

Kolędnicy na Rynku Głównym.

Kolędnicy na Rynku