Pstrykam całkowicie amatorsko
aparatem Nikon 4200
Nikon D40





Pisz swój dziennik w Internecie
Blog > Komentarze do wpisu
Na przełomie dwóch epok

Wspominają o Krakowie – Zofia Muczkowska: „Nieliczni starzy krakowianie, którzy spędzali okres pierwszej wojny światowej w Krakowie, pamiętają zapewne ogromną wyburzoną lukę u zbiegu Linii  A-B i ulicy św.Jana. Dom, a właściwie trzy do siebie przylegające domy rozebrano zupełnie niepotrzebnie jeszcze przed rokiem czternastym.  Zabytkowe części tych domów, jak kamienne odrzwia lub stropowe belkowania, zabrano do Muzeum Narodowego, a ponieważ niedługo potem wybuchła wojna, nikt o zabudowie powstałej w ten sposób parceli nie myślał. Dopiero w międzywojennym dwudziestoleciu zakupiło ją zagraniczne Towarzystwo Ubezpieczeń FENIKS z zamiarem wybudowania na niej dużego czteropiętrowego obiektu czynszowego. Wykonanie planu budowy powierzono najbardziej wziętemu wtedy architektowi rektorowi Szyszko-Bohuszowi. Przedłożył on Komisji Historii Sztuki, która ten konkurs rozstrzygała, szesnaście kolejnych projektów fasady. Identycznie jak przy realizacji małego Trianon dla królowej Marii Antoniny. Projekty te nawiązywały do stylu attyki Hotelu Drezdeńskiego na rogu Linii A-B i ulicy Floriańskiej.  Wszystkie te projekty zostały jednak przez Komisję odrzucone, jako nie nadające się na Rynek Krakowski. Dopiero ostatni, najmniej udany, został zaaprobowany, dzięki odgórnej interwencji z Warszawy, gdzie profesor Szyszko miał duże poparcie w kancelarii prezydialnej. W wyniku ciągłych zmian projektów powstał dziwoląg rażący oko rdzennych krakowian, bardzo do swego Rynku przywiązanych.(…) Dla całości obrazu dodać należy, że na pierwszym piętrze narożnika tego domu umieszczono pierwotnie nadnaturalnej wielkości postać kobiecą, wykonaną w białym metalu, trzymającą olbrzymich rozmiarów półkole, przypominające sztuczną szczękę”.

Rynek Główny z widocznym budynkiem dawnego Towarzystwa Ubezpieczeń Feniks


„Z początkiem naszego wieku, mniej więcej około roku 1905, maleńki kościółek św.Idziego, cacko architektury gotyckiej, u stóp Wawelu położony, stał się obiektem dość ostrego sporu między opinią publiczną, a Radą Miejską miasta Krakowa. Ściślej wyrażając się, chodziło tutaj nie o sam kościół, ale o jego otoczenie. Kościół dzisiejszy, z epoki Kazimierza Wielkiego pochodzący, miał być pierwotnie (według Kroniki Galla) ufundowany przez Władysława Hermana na innym miejscu, mianowicie tam, gdzie dzisiaj znajduje się kościół św.Andrzeja. Dopiero później został przeniesiony pod Wawel. (…) Aż do wieku XX otaczały kościółek Św.Idziego zabudowania z XVII i XVIII stulecia, znajdujące się w dość opłakanym stanie. Rada Miejska, przystępując do uporządkowania ulic śródmieścia, uchwaliła zburzenie tych obiektów, co spotkało się z ogólnym protestem. (…) W końcu zatarg został zlikwidowany, dzięki interwencji prezydenta Najwyższej Komisji Centralnej w Wiedniu (dla spraw konserwatorskich) – Helferta, który pismem z dnia 24 listopada 1905 roku wywarł nacisk na prezydenta miasta i spowodował cofnięcie uchwały Rady Miejskiej. Jak niektórzy utrzymywali, stało się to dzięki zakulisowej interwencji prof.Jerzego Mycielskiego, którego łączyły serdeczne stosunki z następcą tronu arcyksięciem Franciszkiem Ferdynandem”.

Kościół św. Idziego u stóp Wawelu


„U wstępu na wzgórze św.Bronisławy, naprzeciw klasztoru Norbertanek, stoi w malowniczym położeniu mała drewniana rotunda. Tradycja utrzymywała, że jest to świątynia pochodzenia przedchrześcijańskiego, tak zwana gontyna. Tymczasem historia tej świątyni przedstawia się następująco: ks.Herman Suchodębski, proboszcz zwierzyniecki, zbudował ją w roku 1702. Odnowiona w roku 1759, z okazji pięćsetlecia śmierci św.Bronisławy, przez Ksenię zakonu norbertanek Poniatowską – stała tak aż do połowy XVIII wieku. Niemal 100 lat potem Austriacy, budując fortyfikacje krakowskie (1856 r.), zburzyli ją, po czym na żądanie klasztoru odbudowali w ówczesnym stylu gotyckim (neogotyk), ale z drzewa.  W okresie międzywojennym obiekt ten był w bardzo złym stanie i wymagał dużego remontu. Metropolita Sapieha zadecydował, że ma być rozebrany, gdyż nie służył już do celów kultowych. Ojciec mój, zagorzały obrońca wszelkich zagrożonych a uświęconych tradycją obiektów, przeciwstawiał się różnymi sposobami tej decyzji z sobie właściwą energią. Wreszcie zniecierpliwiony tą opozycją dygnitarz kościelny wydelegował do ojca prałata Adama Podwina z propozycją: „Niech Muczkowski kupuje kościół”. Tymczasem ani Muczkowski kościoła nie kupił, ani książę biskup go nie rozebrał. Stoi sobie do dziś dnia, a po ostatniej wojnie starannie odnowiony, został udostępniony dla zwiedzających”.

Gontyna


„Klimat życia, które tak niedawno przeżywaliśmy, jest tak kontrastowo odmienny od bieżącej szybkim tempem rzeczywistości, a przepaść, dzieląca te dwie epoki, tak głęboka, że te minione czasy wydawać się mogą jakby trochę „z nieprawdziwego zdarzenia”.(…) Wiek dziewiętnasty, o który zahaczyłam moją młodością, był długowiecznym okresem, zakończył się bowiem dopiero w roku 1914 – zamachem w Sarajewie. Epigoni epoki minionej, urodzeni i wychowani w tamtej kulturze, jesteśmy – jak każde pokolenie, żyjące na przełomie dwóch epok – zawieszeni w próżni. Należymy do pokolenia tragicznego, które widzi niedomagania i przeżytki tamtego świata, ale nie umie już żyć tamtym stylem, a do obecnego stanu przyzwyczaić się nie może. Można z biegiem lat zmienić pod wpływem otoczenia i przeżyć swój światopogląd, ale mentalności w sposób radykalny jakoś przebudować się nie da”.

Ze spaceru... nad Wisłą


Źródło: Pod Krukiem - fragmenty ze zbioru Kopiec Wspomnień – Zofia Muczkowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1964

niedziela, 08 listopada 2009, tartuffe

TrackBack
TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: E., iep218.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/09 07:52:45
Słoneczniki na rynku :) Jedna z moich ulubionych migawek z Krakowa. Ale w ten weekend ich nie było już :(
-
2009/11/11 00:49:46
Zaczytałam się, jak zwykle u Ciebie :) Czyżby nowy nabytek w Twoim dziale cracovianów? Uwielbiam takie książki! Już ją sobie wpisuję na niekończącą się listę pozycji brakujących na moich 'krakowskich' półkach. Dzień, kiedy ogłoszę bankructwo, zbliża się nieubłaganie ;) Gdyby się zastanowić, to po części będziesz odpowiedzialny ;))
A wiesz, że udało mi się kupić 'Nazwy ulic Krakowa'? Na allegro, w całkiem dobrym stanie, praktycznie wygląda na nieczytaną... ogromnie mnie to zdziwiło, bo ja ją czytam pasjami ;)


-
2009/11/11 15:57:56
Kopiec wspomnień jest genialny. I, Ada, chyba na Szpitalnej go ostatnio widziałam. A ja ciągle nie mogę się dokopać, który to ten dom Pod Krukiem, gdzie Muczkowscy mieszkali.
-
2009/11/11 16:03:13
= Ada
Nazwy ulic zanabyłam swego czasu w księgarni w PAN-ie za całe 7 zł, jeszcze jest na okładce gęsia skórka z tą oszałamiającą cyfrą. A że nie czytana? Cóż chcesz, to naprawdę trzeba takich wariatów jak my, żeby czytać takie pozycje :)))